Deal With NO

keyboard_arrow_rightkeyboard_arrow_left
425,00 zł
Brutto
Wariant :
Ilość

Nagranie VOD, 11 godz. 23 min

DEAL WITH NO

Dlaczego szybkie „nie" jest cenniejsze od długiego przekonywania? Cztery akty pracy z odmową - od momentu decyzji do zarabiania i na tak, i na nie.

Trzy poziomy pracy z odmową

Moment decyzji: tak albo nie

  • Dwa stany zamiast pełnej swobody wyboru - warsztat świadomie odcina się od podejścia „masz 360 stopni możliwości" i sprowadza każdą decyzję do tak albo nie. Powód jest praktyczny: przy pełnej swobodzie decyzja nie zapada wcale.
  • „Może", „chyba", „później" to w praktyce nie - poznasz test, który obnaża stany pośrednie. To one, a nie odmowy, zjadają najwięcej czasu.
  • Twoje własne „nie": intuicja czy wymówka - dwa sygnały rozstrzygające. Pierwszy jest kontrintuicyjny: to, czego nie chcesz zrobić, jest zwykle tym, na czym są pieniądze i dobre nawyki. Drugi to przegadywanie - kto naprawdę szuka rozwiązania, streszcza problem w dwóch zdaniach, a kto opowiada historię do siódmego pokolenia, ten jeszcze nie zamierza go rozwiązać.
  • Drzewko decyzji - technika cofania się krok po kroku do prawdziwej przyczyny, rozegrana na sali od decyzji o kieliszku alkoholu aż do wstydu jako realnego powodu. Ten sam schemat przykładasz do decyzji zakupowej klienta.
  • Koszt decyzji i koszt jej braku - każda decyzja ma cenę płatną jutro, ale brak decyzji też ją ma i zwykle wyższą. Nauczysz się nazywać oba, zanim wybierzesz.
  • Bagatelizowanie - mechanizm pokazany na tym, że otyli pasażerowie zaczęli reagować nie wtedy, gdy pojawiły się choroby, ale gdy linie lotnicze wprowadziły podwójne bilety. Dostajesz test na własne obszary, które odkładasz latami.
  • Punkt, za którym nie ma powrotu - nazwany w nagraniu kwintesencją całego warsztatu. Nie analizuj w trakcie próby, bo wtedy zawsze się poddajesz; namierz granicę, po przekroczeniu której wycofanie przestaje być opcją.
  • Zasada siedmiu dni kasownika - po warsztacie przez tydzień nie wprowadzasz żadnej zmiany. W nagraniu pada wprost, że ta zasada działa przeciwko sprzedaży samego warsztatu, i mimo to jest w nim wykładana.
  • Lista własnych słabości jako punkt startu - nie tylko umiejętności, ale też cechy, nawyki i hobby, które Cię osłabiają. Zasada porządkująca: najpierw bierzesz to, co wkurza Cię najbardziej.
  • Słabość musi być konkretna - „strach" i „lęk przed porażką" zostają na sali odrzucone jako za ogólne. Poznasz sposób dochodzenia do wersji, z którą da się pracować.
  • Kiedy i komu pokazywać słabości - odpowiedź jest rozdzielona i kontrintuicyjna: w biznesie nie na starcie, bo klient to wykorzysta, w relacji prywatnej właśnie na starcie, bo inaczej druga strona poczuje się oszukana.
  • Kaskada chcę - mam - mogę - muszę - proces coachingowy rozegrany na żywo na uczestnikach. Najmocniejszym poziomem okazuje się „muszę", a nie „chcę", co w nagraniu pokazano na przykładzie prywatnym, nie biznesowym.
  • Mam nie znaczy mogę - najczęstszą blokadą nie są zasoby, a uprawnienia i przepisy. Trzy przykłady z sali: kompetencje bez prawa do nauczania, wiedza bez tytułu, wpływ na wydajność zespołu ograniczony kodeksem pracy.
  • Trzy pytania o strefę wpływu - na co mam wpływ, na co chcę mieć wpływ, na co mogę mieć wpływ, i dlaczego kolejność ma tu znaczenie. Rozszerzanie tej strefy pokazane na drodze od sprzedaży kawy przez szkolenie baristów do własnych upraw.
  • Wiek jako wymówka - dwa przeciwstawne przypadki: geniusz, który w wieku dziewięciu lat miał własne laboratorium, i kardiochirurg, który własną klinikę otworzył po czterdziestce, a przeszczep serca wykonał w wieku 47 lat.
  • Średnia efektywność zamiast maksimum - rytm tygodnia i miesiąca rozpisany na konkretne obciążenia plus reguła trzech priorytetów dziennie z kalibracją: jeden domknięty z trzech znaczy przeciążenie, dwa oznaczają dobre tempo, trzy za każdym razem znaczą, że dajesz sobie za mało.
  • Sam wywołaj nie u klienta - trzy kroki: namierz wszystkie momenty decyzji, rozpisz je, a potem wywołaj odmowę zanim zrobi to klient. Efekt uboczny jest wymierny: najmocniej hejtuje ten, kto poczuł się naciągnięty, a odsiany przed zakupem nie ma po co.
  • Selekcja zamiast walki o każdego - lejek, w którym każdy etap jest świadomym odrzuceniem, oraz argument z przepustowości: nie obsłużysz wszystkich, więc wybieraj.
  • Drabinka produktów - żeby odmowa dla jednej oferty była zgodą na inną, potrzebujesz wersji tańszej i węższej. Pokazane na własnym cenniku od warsztatu do książki i na przykładzie usługodawcy, który tę samą wiedzę sprzedaje w czterech formatach.
  • Nadawanie wartości przez widoczną pracę - ta sama treść w innym opakowaniu zmienia cenę wielokrotnie, bo płacimy za widoczny nakład i spodziewany efekt. Zasada rozpisana na drodze od książki, przez zestaw z nagraniem, po skrypt z ćwiczeniami na kolejne tygodnie.
  • Dzielenie i mnożenie oferty - jak z jednego produktu zrobić kilka i jak jednorazową sprzedaż zamienić w abonament. Oba warianty pokazane na rynku technologicznym.
  • Reguła inwestycji - żeby zarobić daną kwotę, musisz włożyć od dziesięciu do pięćdziesięciu procent jej wartości. Z uczciwym zastrzeżeniem: w niektórych zawodach próg wejścia jest wielokrotnie wyższy i wtedy trzeba to policzyć przed startem, nie po.
  • Policz swój realny pułap - ile klientów obsłużysz w dniu pracy, za jaką stawkę, i gdzie jest granica, po której trzeba zmienić model, a nie dokładać godzin. Rozegrane na masażystce, trenerze i piekarni.
  • Test bariery cenowej - gotowa procedura na sytuację, gdy oferta sprzedaje się dziesięć razy słabiej niż założono: namierzasz próg, schodzisz do niego i wyrównujesz różnicę pierwszym kupującym.

Kto na tym zyska

Masz jedną ofertę i jedną cenę, więc każde „za drogo" kończy rozmowę. Dostajesz sposób budowania drabinki, w której odmowa dla droższego wariantu jest zgodą na tańszy, oraz metodę policzenia, ile możesz zarobić przy swojej przepustowości. Pracujące przykłady to piekarnia, gabinet masażu, siłownia i pracownia projektowa.

Każde „nie" traktujesz jak osobistą przegraną i wracasz do domu wypruty. Warsztat rozbraja to założenie u podstaw: pokazuje, że decyzja klienta rzadko jest racjonalna, że pieniądze prawie nigdy nie są jej prawdziwym powodem, i że dojrzały handlowiec odpuszcza dzień, żeby zachować relację.

Rodzina, pieniądze i własny projekt ciągną Cię naraz w trzy strony. Dzień drugi to w dużej części praca na takich przypadkach z sali: sprowadzanie konfliktu do jednego pytania, ćwiczenie „co zostaje w koszyku, a co wyrzucam", i rozpoznanie momentu, w którym uparte trzymanie się tematu jest już tylko kosztem.